Przejdź do głównej zawartości

Linki

Fanfiction
Zakończone

Komentarze

  1. Ojej, dziękuję za wyróżnienie mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że mojego bloga już dodałaś ;) Dziękuję ;) Ja także w tej chwili zrobię to samo z Twoim blogiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję kochana <3.
    Weny ci życzę, abyś dodawała szybciej swoje rozdziały, bo aż się trzęsę ze zniecierpliwienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam twoje opowiadania, są takie zaczarowane, czekam z wielką niecierpliwością na nowe rozdziały ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. JA również bardzo dziękuję za umieszczenie mojego bloga w VIPowskiej loży kategorii fantastycznej. Szkoda, że wstawiasz rozdziały tak rzadko, ale mam nadzieję, że kolejne będą równie cudowne.
    www.cora-wiatru-i-ognia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. o jej dziękuje za umieszczanie tutaj naszego linku do bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Za Twą ciężką pracę mam zaszczyt nominować Cię do Liebster Blog Award.
    Więcej informacji u mnie:
    http://prophecy.bloog.pl/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj.
    Pragnę Cię poinformować, że twój blog został dodany do spisu Księgi Opowiadań. Znajduję się on pod tym https://www.ksiegaopowiadan.pl/2018/10/ognistowosa.html linkiem. Jeśli nie chcesz by twój blog znajdował się w spisie, proszę powiadom mnie o tym w komentarzu. Życzę powodzenia w blogowaniu, KS.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział XXV

Leżałam na jakimś łóżku. Spróbowałam otworzyć oczy, ale powieki odmówiły mi posłuszeństwa. Słyszałam jakieś głosy, jednak wszystko było takie przytłumione. Poza tym szumiało mi w uszach.             - Dlaczego to zrobiłeś? Odbiło ci?! –zapytał jeden z głosów.             - Musiałem. – powiedział drugi. Byłam pewna, że należy do mojego ojca.             - Musiałeś?! Mogłeś ją zabić! – krzyknął ten pierwszy. Wydawało mi się, ze to Dart.             - Nie mógł jej zabić takim uderzeniem. – wtrącił trzeci głos - Co najwyżej ogłuszyć na kilka dni.             - Wszystko jedno. Ale jaki ojciec tak traktuje własne dzieci? – powiedział już spokojniej Dart. Dobre pytanie. Też bym je zadała, gdybym mogła.  ...

Rozdział XXIV

Rozdział dedykuję Maddie Dean . Ten jeden jest dłuższy specjalnie dla ciebie. Nie miałam pojęcia ile to trwało, ale gdy wyszliśmy z lasu już się ściemniało. Wiedziałam, że mi się to nie przywidziało, ani nie przyśniło. Wciąż miałam fioletowe oczy. - Co tam się właściwie stało? – znów moje niesforne myśli. Dlaczego nie mogę myśleć po cichu? - Mnie się pytasz? To ty zniknęłaś. - A co to w ogóle za miejsce? - Las. – prychnęłam. Żarty sobie ze mnie stroił, jak mi na czymś zależało. Musiałam chyba wyglądać na wściekłą, bo chłopak powiedział: - No już, nie denerwuj się. To był jedyny las w wymiarze Ognistowłosych. Czasem chodzą tam zakochani, czasem dzieci. Całkiem zwyczajny las z… - Zwyczajne? Twoim zdaniem zwyczajne to srebrne drzewa, kolorowa woda i … - Co ty wygadujesz? – tym razem to on mi przerwał. - Mówię ci jak to wyglądało. Ty tego nie widziałeś? - Nie. To był zwyczajny las. Taki jak w waszym świecie. A co tam zobaczyłaś, jeś...

Rozdział XXXIV

Kiedy się ocknęłam, wcale nie było po wszystkim. To nie był żaden koszmar, to działo się naprawdę. A ja leżałam pod czymś czarnym i bardzo ciężkim. Nie mogłam się poruszyć. Po krótkiej chwili, spostrzegłam, że zostałam przygnieciona fortepianem. Musiałam się stąd wydostać. Znów zalała mnie ta fala bezsilności. Nienawidziłam tego uczucia. Gdzie się podziali Kaslar i Ramalan? Czyżby im też coś się stało? Koniec miał rację. Zabiłam ich wszystkich, tylko przez swój upór. Straszliwie bolała mnie głowa. Nie mogłam ruszać nogami. Co gdybym tak po prostu się poddała? Co gdybym nie walczyła? Nie, przestań – powiedziałam sobie. Powoli uniosłam się na łokciach. Spróbowałam ocenić sytuację. Gdybym się postarała, może udałoby mi się wydostać spod tego fortepianu. Zebrałam wszystkie siły, skoncentrowałam myśli i wyobraziłam sobie jak instrument szybuje wprost na Lorda Fino. I tak się stało. Ale on zdążył się odsunąć. Chciałam wstać, ale nie dałam rady. Dalej nie mogłam ruszać prawą nogą....